-->
 
.Księga Wąpierzy.
 
Zobaczę
Napiszę
 
.Archiwum.

2006
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2004
grudzień
październik
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
 
.O mnie.

SZABLON by IRETH
Wiersz #1
Trochę żal mi tego bloga, a trochę żal mi tej mizernej, słomienno-zapałowej istoty, która przez ponad trzy lata próbowała go pisać. Nareszcie jestem tu całkowicie sama.

Anioł Lucyfera

Anioły Lucyfera siedzą na parapecie
Anioły Lucyfera - każdy swój koszyk plecie
Anioły Lucyfera prowadzą krwawe jatki
Anioły Lucyfera płacą wysokie podatki

Anioły Czarne boją się burzy
Anioły Czarne jak perła w kałuży
Anioły Czarne na deszczu stoją
Anioły Czarne mają duszę moją

Anioły śmiertelne jak praczki
Anioły szykują zasadzki
Anioły twarz mają podwójną
Aniołom żyć jest za trudno
2006-12-16 20:22:23 skomentuj (3)


-
Tak to się wszystko kończy.

Nie mam serca usuwać tego bloga. Niech sam sobie zniknie. Nie mam już żadnych myśli do przekazania.

Może założe bloga z opowiadaniami i wierszami. Może.
Ale nie teraz.
2006-10-16 20:29:50 skomentuj (3)


Przemiana w czarownicę - stage one.
Wyrosła mi kurzajka.

Yeah..!
2006-09-10 20:44:47 skomentuj (4)


- ! - ?
Niechęć do działania niezmożona. Spokój wewnętrzny.
2006-08-29 16:41:26 skomentuj (2)


Opisy nieuczesane
Dziś po raz pierwszy od dwóch tygodni nic mi się nie śniło. Może dlatego, że dzień wcześniej wstałam o godzinie 6.25 w celu udania się do przychodni specjalistycznej i zarejestrowania mojej osoby w poradni dermatologicznej należącej do tejże przychodni.
Na miejscu zastałam tylko jedną osobę w moim wieku - dość przerażoną istotę o dziwnych zmianach skórnych na policzkach. Istota była umalowana, ubuta w szpilki i białe rybaczki. Istocie towarzyszyła matka. Ten ostatni fakt wzbudził we mnie lekką frustrację, ponieważ od miesiąca namawiałam rodzicielkę, aby za rączkę zaprowadziła mnie do dermatologa, albowiem JA SIĘ LĘKAM LEKARZY. Przedział wiekowy reszty istot oczekujących na rejestrację wahał się od 45-80 lat.
Zostałam w końcu zarejestrowana, a następnie przyjęta. Kobieta tytułująca się Violettą T. okazała się całkiem sympatyczna, ale nie podobał mi się wyraz jej twarzy, gdy pokazywałam jej kaszanę (czyt. zmiany skórne) na moim dekoldzie. Dostałam tabletki i jakąś maść do wypalania skóry, przepraszam, dwie maści, dla bardziej OGNISTEGO efektu. Mimo wszystko jestem zadowolona, bo lubię jeść tabletki.

We wtorek byłam na komendzie policji. Miałam zrelacjonować przebieg wypadku, w którym wzięłam udział. Oczywiście, pan policjant uznał, że zwykłe relacjonowanie nie jest absolutnie tak wyrafinowane, jak "relacjonizowanie".
- Czy mam już "relacjonizować"? - spytałam ze skrytą złośliwością.
- Och, tak, tak. Ale powoli.
Powodem dla którego moja "relacjonizacja" miała być powolna, był fakt, że pan policjant absolutnie nie radził sobie z obsługą klawiatury. Ech... Polska. Pan policjant nie potrafił zrozumieć, że zwyczajnie nie widziałam samochodu, który uderzył w pojazd mego ojca. Mniejsza z tym. Pan policjant pisał w pierwszej osobie, co jest dość zawstydzające. Dla mnie.

Na koniec powiem tylko, że te dwa wypady skróciły mi żywot o parę lat. Jestem totalnie nieodporna na stres. Ech, ciężko mi będzie w życiu...

A tutaj Ragdoll, którego sobie kupię, gdy osiągnę pełnoletność i będę pierwszą osobą, która umrze na alergię na kota.

2006-07-13 15:04:16 skomentuj (5)


Sen
Dziś śniło mi się, że umarłam i trafiłam do piekła. Piekło nie jest bynajmniej miłym miejscem. Można powiedzieć, że w całym moim życiu nie śnił mi się podobny koszmar. Żadnego podobnego koszmaru nie prześniłam tak spokojnie. Byłam jakąś księżniczką lub królową. Do piekła trafiłam z moim doradcą i paroma innymi osobami z dworu. Pamiętam tą rozpacz, gdy zobaczyłam Osobę Którą Znam zmierzającą do Czyśćca z uśmiechem na twarzy. Spytałam Go, dlaczego mu się udało. Wzruszył ramionami. Moi współwięźniowie cierpieli straszne katusze, jednak ja pozostawałam nietknięta. Nagle zdałam sobie sprawę, że rozkochałam w sobie diabła, zajmującego się torturowaniem moich pobratymców. Kochałam go jakąś dziwną miłością. Później mój umysł rozdzielił się jakby na dwoje. Jakbym zapisała grę na wypadek porażki, pozostawiając sobie furtkę do powrotu. Uciekłam mojemu diabłu, po drodze widząc wielu potępionych, których spotkałam chociażby w szkole. Zawędrowałam do Czyśćca, gdzie spotkałam Tą Osobę. Ta Osoba została oczyszczona i wysłana do Nieba, ja zaś zostałam sama. Obudziłam się.

Ostatnio śnię niezwykle często i zapamiętuję sny. Czasami boję się własnej wyobraźni i realności ich świata.

Życzcie mi dobrych snów.
Dobranoc.
2006-07-05 23:53:52 skomentuj (3)


Dla mojej mamy
Widzę, że umarłam
By być sobą
Zawiodłam

Ptaki nie mają imion
Nie kochają
Bezinteresownie

Śpiewany nasze kłamstwa
Mamy skrzydła
Nieloty

Wznosimy się wysoko
W górę
Ku korzeniom

Kochamy ze strachem
O własny egoizm
Kochamy

A jednak
Jak ptaki


Ps. Jadę na obóz. Tydzień dla przypomnienia czasów PRL-u w miejscowości o zachęcająco brzmiącej nazwie - Pokrzywna. Dzień przed wyjazdem zrobiło mi się smutno.

I nie zasnę dzisiaj.
2006-05-16 20:36:43 skomentuj (6)


SZABLON by IRETH